456

Barbara – nietrzymanie moczu (NTM)

Mam 46 lat i jeszcze dwa miesiące temu prawie nie wychodziłam z domu. Nie pracuję, zajmuję się domem, a po przeprowadzce do nowego miasta nie mam też znajomych, a przez moją chorobę zaprzepaściłam parę całkiem dobrze zapowiadających się przyjaźni. Powód? Nietrzymanie moczu. Ciągle się bałam, że zaraz popuszczę i będzie ode mnie coś czuć, mimo noszenia wkładek urologicznych. Bałam się, że utracę kontrolę tak, że wkładka nie przyjmie tyle moczu i pocieknie mi po nogach. Bałam się, że nie zdążę do toalety. Zakupy planowałam tak, by być blisko szaletu miejskiego, a i tak prawie biegłam do domu. Do kliniki zajmującej się zabiegami ginekologii estetycznej trafiłam przypadkiem, bo przy okazji jakiegoś festynu dostałam ulotkę. I tak bym się nie zdecydowała, gdyby nie jakaś pani, w moim wieku, która głośno skomentowała, że chyba tam pójdzie, bo coś ostatnio jej kapie, jakby jej uszczelka w kraniku poszła. Pomyślałam, że może warto spróbować, skoro nie tylko ja mam taki problem. Dostałam skierowanie na zabieg i powoli uczę się, że nie muszę się już bać, że mi coś pocieknie. Ciągle nie mogę uwierzyć, że to zadziałało tak szybko. Pora na powrót do normalności.
Barbara